Zezowate szczęście do przygarnięcia
Bambo przyjechał z Ukrainy. Jeśli spotkały go tam wojenne przygody, już o nich nie pamięta. Bo Bambo jest cudem absolutnym, miłością obszytą futerkiem. Z wierzchu czarny kot wiedźmy, w środku światło, pogoda i wszelkie barwy szczęścia.
Zmaltretowane oczka przypominają o przebytym w dzieciństwie kocim katarze. To musiał być okropny ból. No i co? Bólu już nie ma, a oczka są, takie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju. Niezależnie zaś od walorów estetycznych, oczka Bamboszka widzą, nie idealnie co prawda, ale nadal lepiej niż u większości kotków, które przeszły tę samą chorobę. Mają też połączenie z antenką. Kiedy przychodzi człowiek, zaczyna się szybki namiar. Antenka do góry, łapki w ruch i buch kilka baranków powitalnych plus gratisowa opowieść o urokach dnia. Och, jak Bambo kocha człowieka! Kocha się przytulić, pobawić, pogawędzić. Mruczek, gaduła, przylepa. Słodycz w stanie czystym.
Bambo lubi wszelkie towarzystwo. Inne kotki są bardzo fajne, piesek jest bardzo fajny i ogólnie życie jest fajne. Dla zwierzaka, który rozchorował się w warunkach wojennych, życie to dar nader nieoczywisty, doceniany każdego dnia.
Obcych w domu trzeba najpierw obwąchać. Taki obcy na początku wydaje się straszny, ale ogromnie interesujący. Ciekawość szybko zwycięża i Bambo zaczyna zwiedzać gości.
Hamaczki, drapaczki, wszelkie place zabaw, bardzo mile widziane. Czasem trzeba zejść z kolanek i czymś się zająć w życiu. Tak, wstawanie z kolan u kotów nabiera nowego znaczenia!
Podsumowując – Bambo to czuły towarzysz, który dogada się z każdym, kto go pokocha. Jeśli podarujesz mu domek, on ten domek rozświetli, dostroi swoje mruczando i wprowadzi w Wasze wspólne życie pozytywną wibrację.
Kotek ma dwa lata, jest zdrowy (testy fiv/felv ujemne), odrobaczony, zaszczepiony, zachipowany, wykastrowany, wyjątkowy.
*Nasza miłość do ślepaczków nie zna granic, dlatego prowadzimy adopcje w Polsce i za granicą.