Landrynka czeka na adopcję w schronisku już prawie 5 lat... czyli prawie całe swoje życie, bo trafiła do nas jako półroczne maleństwo. To oznacza, że schronisko to jedyny świat, jaki zna. Pomimo upływu czasu Landrynka wciąż wygląda jak uroczy, filigranowy kociak, ponieważ jest wyraźnie mniejsza i drobniejsza od innych dorosłych kotów. Nie da się również nie zauważyć jej urody, która po prostu zniewala. Niby to klasyczny burasek, ale jej futerko zdobią grube, czarne pręgi, które czynią jej umaszczenie wyjątkowym.
To, co w niej najpiękniejsze, to jednak nie uroda, a niezwykła wewnętrzna przemiana. Strach, z którym trafiła do schroniska, przegrał z czymś o wiele silniejszym: ogromną ciekawością świata i głębokim pragnieniem bliskości z człowiekiem
Landrynka trafiła pod naszą opiekę jako kotka półdzika, której niezwykle ciężko było zaufać komukolwiek. Przez bardzo długi czas unikała kontaktu, ukrywała się w najciemniejszych kątach i była praktycznie niewidzialna.
W końcu jednak zrozumiała, że nie chce tak dłużej żyć. Uznała, że nie ma nic do stracenia. Postanowiła zaryzykować i zbliżyć się do człowieka, bo marzenie o domu było silniejsze niż paraliżujący strach.
Teraz już wie, że była to najlepsza decyzja w jej życiu. Do szczęścia wciąż jednak brakuje jej najważniejszego... czyli człowieka, który dostrzeże tą cudowną kotkę i podaruje jej bezpieczny dom.
Dziś Landrynka to zupełnie inny kot. Choć wciąż jest bardzo wrażliwa, delikatna i ostrożna, diametralnie zmieniła swoje nastawienie do ludzi i z każdym tygodniem robi niesamowite postępy. Już się nie ukrywa, zawsze przebywa w zasięgu wzroku, przechadza się po kociarni i pozwala podziwiać swoje piękne umaszczenie.
Nie ukrywamy, że kluczem do jej serca okazały się pyszne smakołyki, na których widok natychmiast przybiega i na chwilę zapomina o lękach. Przekupiona smaczkami pozwala się głaskać, a co najważniejsze czułość zaczyna sprawiać jej ogromną przyjemność. Seanse głaskania trwają coraz dłużej, a Landrynka potrafi wręcz odpłynąć z rozkoszy. Kotka jednak wciąż jest bardzo płochliwa – każdy gwałtowny ruch czy niespodziewany hałas powodują, że ucieka wystraszona. Na szczęście szybko uświadamia sobie, że nie ma żadnego zagrożenia i nieśmiało próbuje ponownie nawiązać kontakt z człowiekiem.
Landrynka absolutnie uwielbia inne mruczki. Darzy je ogromnym zaufaniem i nieustannie szuka w nich wsparcia. Kotka chętnie ociera się o inne koty, barankuje i z przyjemnością spędza czas w kocim towarzystwie.
Z bólem serca patrzymy, jak potencjał tej wspaniałej, delikatnej istotki marnuje się w schronisku. Hałas i ciągły stres nie pozwalają jej na zrobienie tego ostatniego, najważniejszego kroku.
Landrynka otworzyła swoje przerażone serce i dała z siebie absolutnie wszystko, aby ktoś ją w końcu zauważył.
Ona potrzebuje domu, spokojnego miejsca, cierpliwości i człowieka, który zrozumie, że na najpiękniejsze rzeczy w życiu warto chwilę poczekać. Najlepszym scenariuszem dla Landrynki byłby dom, w którym mieszka już inny, przyjazny kot. Koci, stabilny towarzysz byłby dla niej ogromnym wsparciem w procesie aklimatyzacji i pomógłby jej szybciej pokonać strach.
W bezpiecznych, domowych warunkach ta bura perełka ma szansę w pełni rozkwitnąć i stać się najwspanialszą towarzyszką Twojego życia.
Landrynka jest wykastrowana. Obowiązuje procedura adopcyjna.
Landrynka przebywa w schronisku we Wróblinie Głogowskim (dolnośląskie).