Leoś – ciekawski maluch, który podziwia świat łapkami
Ktoś bardzo nieodpowiedzialny, albo może bardzo nieszczęśliwy, wyrzucił ze swojego życia pół kilo kłopotu. Czasem człowiek ciśnie papierek na ulicę, a czasem chore kociątko u czyjegoś progu. Jeśli za progiem mieszka dobra dusza, powstaje historia Leosia. Kotka, który przeżył.
Gdybyście zobaczyli, jak wyglądały jego oczka, wasze serca same poszatkowałyby się na plasterki. Oszczędzimy więc drastycznych opisów, wystarczy rzec, że oba nadawały się wyłącznie na śmietnik i tam też trafiły, na szczęście bez reszty Leosia, naszego małego kotka i wielkiego skarbu.
Kocina ważyła 500 gram. Zupełne chuchro. Kosmaty gałganek ledwo przytomny z bólu, całym sobą wzywający pomocy. Natychmiast trzeba było dokonać enukleacji obu gałek ocznych, włączyć antybiotyki, a wreszcie podkarmić drobinkę i wygłaskać z puchatego ciałka złogi zastarzałego cierpienia.
Taką oto metodą wyhodowaliśmy absolutnie rozkoszną bezwstydną przylepę. Ten nowy zdrowy Leoś tuli się do nas w nocy, tuli się do nas w dzień, tuli się do dużego kotka, którego uważa za swój mamomaterac. Jest rozmruczany, puchaty i słodki jak cynamonka w lukrze. Rośnie szybko, bo wielce upodobał sobie kalorie. Kalorie są fantastyczne! Doprawdy wstyd nie korzystać, kiedy świat obdarowuje kaloriami! Nie rozumie tylko, dlaczego musi jeść jakąś breję z małej miseczki, kiedy na stole ogromne talerze kuszą różnorodnymi frykasami. Oj, ciężko taki talerz obronić przed Leosiem, Leoś bywa wytrwały…
Jest ogromnie ciekawski. Nie widzi, więc we wszystko musi się wwąchać, wsłuchać, wczuć. Wszelakie zamieszanie to magnes na Leosia. Gdyby mógł, zbadałby łapkami całą kulę ziemską!
Najciekawsze są zaś dwie kategorie atrakcji – goście i śmietniki. Ci pierwsi, trochę straszni, przerażają kotka do tego stopnie, że zachowuje ostrożność, czasem nawet i przez dziesięć minut! Ciekawość jednak zawsze zwycięża, a groźny przybysz sprawnie przemienia się w sensację tygodnia!
Ale place zabaw, z niezrozumiałych przyczyn zwane przez ludzi śmietnikami, to dopiero impreza! Czegóż tam nie można znaleźć!? A ileż wspaniałych resztek z obiadu udało się wturlać pod szafkę, gdzie nie niepokojone, będą mogły gnić całymi latami! Ech… Śmietnika, pilnujemy bardziej niż talerza. Ok. Może Leoś jest słodkim ślepym biedactwem, ale nie macie pojęcia, co słodkie ślepe biedactwo potrafi zrobić dla kawałka spleśniałego chlebka!
Podsumowując: Leoś to wesoły rozkoszniak, wyjątkowo czuły, niesamowicie przylepny. Potrzebuje mnóstwo dotyku, miłości i jeszcze raz jedzenia! Kocha ludzi, kocha kotki, kocha życie. Zapomniał, że nie ma oczu, Wy też szybko zapomnicie. Wystarczy otworzyć przed nim serce i drzwi… I zamknąć śmietnik!
Nasz mały brzdąc urodził się w lipcu, jest zdrowy (testy fiv/felv ujemne), zaszczepiony, odrobaczony, zachipowany, wyjątkowy.
*Nasza miłość do ślepaczków nie zna granic, dlatego prowadzimy adopcje w Polsce i za granicą.