Cześć. Mam na imię Veyra.
Mam około dwóch lat, choć moje ciało czasem czuje się tak, jakby miało ich znacznie więcej.
Urodziłam się w miejscu, w którym nikt nie pytał, czy będzie mi dobrze. Liczyło się tylko to, żebym była. Choroby przyszły razem ze mną na świat, zanim zdążyłam poznać, czym jest normalne psie życie.
❗️Wrodzona wada nerek sprawiła, że moje dni są policzone trochę inaczej niż u innych psów. Nie ma na to lekarstwa. Jest tylko troska, leczenie i nadzieja, że każdy dzień będzie dobry.
Bywało ciężko. Bardzo ciężko.
Miałam stan zapalny jelit, infekcję dróg moczowych, długie tygodnie antybiotyków i badania, których bałam się, choć starałam się być dzielna. Teraz jest stabilnie. Jem karmę hipoalergiczną i wreszcie czuję się w miarę dobrze. Uczę się, że ból nie zawsze musi być codziennością.
Najbardziej dokuczają mi łapy i kręgosłup. Mam problemy ortopedyczne, dlatego muszę pilnować wagi, żeby łatwiej było mi się poruszać. Czasem biegnę wolniej, czasem szybciej się męczę… ale wiesz co? Ja naprawdę kocham spacery. Kocham zapachy, wiatr w pysku i inne psy, z którymi mogę iść ramię w ramię. Z psimi kumplami dogaduję się świetnie i bardzo chciałabym mieć ich w nowym domu.
A ludzie?
Gdy kogoś polubię, patrzę jak w obrazek. Tak po prostu. Całym sercem. Lubię być blisko, lubię dotyk, lubię wiedzieć, że ktoś jest obok. Że nie zniknie.
Nie wiem, ile czasu mi zostało. Nikt tego nie wie.
Ale wiem jedno – chcę żyć. Cieszyć się każdym dniem, każdym spacerem, każdym „chodź, Veyra”, każdą spokojną nocą. Chcę mieć swój dom. Prawdziwy. Świadomy moich chorób, moich ograniczeń, ale też gotowy pokochać mnie taką, jaka jestem.
Nie szukam cudów.
Szukam serca.
Jeśli czujesz, że mogłabym zamieszkać właśnie u Ciebie, proszę, zadzwoń.
Kontakt w mojej sprawie: 501 258 303 lub 509 117 723
Ja bardzo czekam. 🖤🐾