Nazywam się Lord… ale wcale nie czuję się jak ktoś ważny.
Raczej jak cień. Jak pies, którego łatwo nie zauważyć.
Od czasu wojny na Ukrainie moim światem jest fundacja w Polsce. Tak bo to oni mnie uratowali…
Mijają dni, miesiące… ludzie przychodzą, patrzą, wybierają inne psy.
A ja?
Ja w tym czasie cicho wstaję… i chowam się do budy.
Tak, żeby nikt mnie nie widział.
Tak jest łatwiej. Bo wtedy nikt mnie nie odrzuci.
Bo ja się boję.
Bliskości. Ręki wyciągniętej w moją stronę. Dotyku.
W pierwszym momencie boję się prawie wszystkiego.
Może dlatego jestem „niewidzialny”.
Mam około 5 lat. I serce, które nauczyło się czekać.
Czekać ostrożnie. Po cichu. Bez nadziei, żeby mniej bolało.
Ale… jeśli dasz mi czas…
jeśli nie będziesz się spieszył…
jeśli pozwolisz mi samemu zrobić ten pierwszy krok…
To oddam Ci wszystko.
Całe moje psie serce. Bez reszty.
Bo kiedy już zaufam… jestem spokojny, wierny, blisko.
Chodzę obok, nie narzucam się, ale jestem.
Najbardziej lubię ciszę… naturę… i wodę.
W wodzie zapominam na chwilę o tym wszystkim, co było wcześniej. Tam jestem po prostu szczęśliwy.
Dogaduję się z innymi psami.
Ale małe dzieci… to dla mnie za dużo. Za dużo emocji, za dużo strachu.
Wiesz… ja naprawdę dużo przeszedłem.
Moje życie nie było kolorowe.
Dlatego teraz potrzebuję kogoś, kto zobaczy we mnie coś więcej niż tylko dużego psa, który chowa się w budzie.
Kogoś, kto mnie zauważy.
Naprawdę zauważy.
Bo ja tu jestem.
Czekam.
Cicho. Niewidoczny.
Na mojego człowieka.
📞 Jeśli chcesz mnie poznać, zadzwoń:
509 117 723 lub 501 258 303